792 022 444
  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Hera...delikatna i łagodna szuka domu

Hera jest z nami od początku lutego. Dowiedzieliśmy się o jej losie niestety zbyt późno.

Samotny Pan, który przez 9 lat wychowywał sunię, umiera właśnie w hospicjum. Zostawił swojej psince otwarte drzwi parterowego domku. Dokarmiali ją sąsiedzi. Przez dziurę w płocie sunia wydostawała się na zewnątrz posesji, nie odbiegała jednak daleko od domu. Wracała, w nadziei że jej jedyny Człowiek też wróci.
Na jakiś czas zabrała ją do siebie bardzo daleka rodzina tego pana, mieszkająca niedaleko. Niestety Hera, myśląc że czeka na nią jej Opiekun, uciekała od nich, biegnąc do domu. Pech chciał, że podczas jednej z tych ucieczek Hera miała cieczkę. Napotkane po drodze luzem biegające psy nie odpuściły pięknej, osamotnionej panience.
Gdy dowiedzieliśmy się o sprawie, sunia była już w ciąży. Musieliśmy podjąć decyzję, jaką zobowiązana jest podjąć każda organizacja. Zawsze są to dla nas - wolontariuszy przecież ratujący na co dzień psie życia - najtrudniejsze moralnie decyzje.
Ponieważ zegar tykał nieubłagalnie, musieliśmy zareagować natychmiast, tak by zdążyć na wczesny etap ciąży. Z braku miejsc w domach tymczasowych, umieściliśmy ją w saloniku groomerskim i od razu lekarz weterynarii podał zastrzyk poronny. Wybór tej formy, a nie sterylizacji aborcyjnej, podyktowany był stwierdzonymi licznymi nowotworami obu listew mlecznych. Chcieliśmy zaoszczędzić tej starszej suczce (ok. 9 lat) kilkukrotnych operacji, a podczas sterylizacji aborcyjnej niemożliwe jest usuwanie jednocześnie tak licznych guzów.
Sunia była stale monitorowana ultrasonografem. Okazało się, że przez anatomiczną wadę macicy, poronienie nie przebiegło tak jak powinno. By oszczędzić w tym opisie dość makabrycznych szczegółów, powiemy tylko, że wczoraj (20.02.2016) sunia została jednak poddana operacji sterylizacji aborcyjnej. Niestety listwami będziemy musieli zająć się dopiero za pare miesięcy.

Lek.wet. Mateuszowi Gola (https://www.facebook.com/Przychodnia-Weterynaryjna-lek-wet-Mateusz-Gola-1187167457967400/) serdecznie dziękujemy za uważną i troskliwą opiekę weterynaryjną, za wsparcie duchowe w najtrudniejszych chwilach oraz za bardzo niskie ceny.

Hera dzisiaj (21.02.2016) czuje się oczywiście byle jak. To dość płaczliwa niunia. Bardzo wrażliwa i łagodna. Gdy trafiła do nas na spacerach wyła i skomlała, prawdopodobnie z tęsknoty, dodatkowo rozbuchanej hormonami. Teraz już jest lepiej, wciąż jednak w jej oczach widać pamięć o swoim domu, być może i nadzieję na powrót.

Pies jest stworzony do kochania. Łagodna w stosunku do ludzi i większości psów szybko skradła serca wolontariuszy Fundacji. W domu tymczasowym okazało się, że Hera źle znosi moment, w którym jej opiekun opuszcza mieszkanie, co sygnalizuje zawodzeniem. Trwa to tylko chwilę, jednak ze względu na tę tęsknotę Hera lepiej odnajdzie się w domu niż w bloku. Szukamy dla niej ciepłego miejsca, które wynagrodzi jej czas spędzony samotnie.
Hera to typowy kanapowiec – nie darzy sympatią aportowania oraz innych psich sportów. Będzie świetnym towarzyszem wieczorów z książką grzejąc nogi swojego opiekuna. W nowym domu Hery może już mieszkać inny pies. Nie ma jednak możliwości, żeby zamieszkała w domu z kotem.
U Hery zdiagnozowano guzy nowotworowe, które zostaną usunięte w połowie sierpnia. Nic nie wskazuje na to, żeby po ich usunięciu Herze jeszcze coś dolegało. Suczka jest wysterylizowana, odrobaczona oraz zaszczepiona.
Warunkiem adopcji jest uczęszczanie na darmowe szkolenie organizowane przez Fundację (Park Południowy lub Grabiszyński we Wrocławiu).

Kontakt w sprawie adopcji - 663 155 124 Magda

W skrócie

  • Łagodna i delikatna
  • Nie toleruje kotów
  • Chętnie się uczy

Do adopcji polecają się...

Zobacz nas wszystkich