792 022 444
  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Remik...traci wzrok

Remik prawdopodobnie był kiedyś podwórkowym wiejskim psem. Mieszkał ze swoją mamą. Nie znał smyczy. Ai kontakt z człowiekiem był mu obcy. Być może człowiek zrobił mu nawet krzywdę. Nie wiadomo z jakich przyczyn, ale pewnego dnia ktoś przywiózł do schroniska najpierw mamę Remika, a później jego. Oba psiaki były kłębkami strachu. Żadne z nich nie umiało chodzić na smyczy. Uciekały przed wzrokiem człowieka. Kuliły się w skrzynce. Tuliły się do siebie. Mama Remika została adoptowana. Remik został sam, wśród innych odważniejszych psów – towarzyszy schroniskowej niedoli. Strach towarzyszył mu codziennie, ponieważ codziennie w schronisku „kręcili się” ludzie, których tak bardzo się bał. Remik bronił się obszczekując wszystkich i robiąc wrażenie agresywnego. Niestety nie pomagał tym sobie, ponieważ nikt nie chciał go adoptować, nikt nie chciał mu pomóc. Próby socjalizowania Remika w schronisku niewiele zmieniały. Na widok człowieka sztywniał, zapięty na smycz kładł się na ziemi, „nie chciał” iść. I cały czas miał takie przerażające, a raczej przerażone, wytrzeszczone oczy…

W końcu i do Remika uśmiechnęło się troszkę szczęścia i zamieszkał w domu tymczasowym. Zaczął uczyć się życia w mieszkaniu, w mieście, z ludźmi i z drugim psem. Zaprzyjaźnił się z psem Dinem, który jest dla niego ogromnym wsparciem i najlepszym psim przyjacielem. Zaczął chodzić na smyczy, a nawet biegać bez smyczy. Spuszczony luzem biega jak „oszalały”. Widać jak wielką radość sprawia mu „wolność”. Ale po chwili szaleństwa grzecznie wraca na zawołanie swojej tymczasowej opiekunki.

Przy regularnych co najmniej 3 spacerach Remik zachowuje czystość w mieszkaniu. Nie sprawia problemów przy kąpaniu, czy czesaniu. A u weterynarza jest wzorowym pacjentem, najczęściej nawet bez kagańca. Remik uczęszcza na szkolenia dla psów. Jest pojętnym uczniem, a za pyszne nagrody nauczył się już paru sztuczek takich jak: siad i leżeć.

Jest jeszcze lękliwy, gdy wykonuje się gwałtowne ruchy. Boi się obcych psów i obszczekuje je. Ale z tymi, które zna żyje w zgodzie. Koty lubi pogonić na podwórku, ale raczej dla sportu. W kontakcie z pewnymi siebie kotami, w mieszkaniu wykazuje zainteresowanie, ale nie jest agresywny. I do tego Remik zaczął być pieszczochem, który sam domaga się głaskania. Przychodzi, nadstawia głowę i widać, że głaskanie sprawia mu przyjemność, a człowiek już nie wydaje się zły. Trzeba tylko trochę cierpliwości i spokoju.

Zabierając Remika ze schroniska do domu tymczasowego mieliśmy nadzieję, że Remik przestanie się bać i przestanie mieć takie wytrzeszczone ze strachu oczy.  Strach trochę minął, a oczy wzbudziły nasz niepokój. W związku z tym Remik został gruntownie przebadany (badania krwi, tomograf głowy, badania okulistyczne) i okazało się, że choruje na atrofię naczyń krwionośnych. Oznacza to, że traci wzrok. Nie wiemy w jakim czasie całkowicie przestanie widzieć, ale już teraz na lewe oko nie widzi. Niestety na tą chorobę nie ma lekarstwa. Jest jedynie suplement ( Ocu-Glo), który może, ale nie musi spowolnić utratę wzroku. Jesteśmy przed kontrolnym badaniem, które ma wykazać, czy podawany suplement pomaga.

Idealny dom dla Remika to dom spokojny. U osób, które są cierpliwe, wyrozumiałe i spokojne.  Remik może zamieszkać ze spokojnym psem lub suczką, a także z kotami. Początkowo Remik może bać się zostawać sam w domu, więc wsparcie psiego kolegi lub koleżanki byłoby nieocenione.  Remik koniecznie musi zamieszkać w domu przy człowieku, ponieważ bliskość człowieka jest dla niego „terapią”. Remik nie powinien mieszkać w domu z małymi dziećmi.

Kontakt: Marzena tel.  663 937 454 (po godz. 18)

 

W skrócie

  • Potrzebuje wsparcia spokojnego psa
  • Boi się hałasów i gwałtownych ruchów

Do adopcji polecają się...

Zobacz nas wszystkich