792 022 444
  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Interwencja w Dziadów Moście

W dniu 18 lipca 2015 r. nasi inspektorzy ds. ochrony zwierząt wraz z lekarzem weterynarii Mateuszem Golą przeprowadzili w godzinach 14:00 - 22:00 szeroko zakrojoną inspekcję warunków bytowych psów "łańcuchowych" oraz kotów w gospodarstwach wsi Dziadów Most, w gminie Dziadowa Kłoda koło Sycowa.

Kontroli podlegały warunki bytowania, ze szczególnym uwzględnieniem obowiązku: stałego dostępu do wody pitnej, treściwego pożywienia, zapewnienia schronienia przed warunkami atmosferycznymi, długości łańcuchów, stanu zdrowia oraz opieki weterynaryjnej.

Pierwsza inspekcja, z uwagi na konfliktowość gospodarzy, odbyła się w asyście miejscowych funkcjonariuszy Policji. Panowe policjanci z Komisariatu w Sycowie wykazali się postawą godną pochwały, co też znajdzie swój wyraz w przygotowanym przez nas piśmie do Komendanta.

W czasie 8-godzinnej kontroli udało nam się odwiedzić kilkanaście posesji, co stanowi ok. 80% gospodarstw tej miejscowości. Niestety zastała nas ciemność oraz burza i o godzinie 22:00 zakończyliśmy działania.

Niestety, mimo panującego upału (37 st. C), w niektórych miskach nie było wody. Psy były spragnione i zziajane. Przeważająca część bud nie miała szczelnych dachów, ścian, niektórym brakowało nawet podłogi! Psy z upałem radziły sobie wykopując głębokie doły. Teren wokół bud był nieuporządkowany, w stanie niebezpiecznego niechlujstwa (połamane metalowe części, odłamki szkła, potłuczone materiały budowlane). Większość łańcuchów wymaga przedłużenia. Na miejscu zastaliśmy psy, które nie miały nawet obroży, a łańcuchy powodowały bolesne otarcia szyi. W całej wsi na palcach jednej ręki policzyć można było porządne budy i dbałość gospodarzy. Reszta zwierząt znajdowała się w stanie mniejszego lub większego zaniedbania.

Żaden pies nie miał aktualnych odrobaczeń ani odpchleń. Część nie miała nawet obowiązkowych szczepień p/wściekliźnie. Stan zdrowia trzech psów i jednego kota wymaga kontroli weterynaryjnej.

Co udało się zrobić?
W każdym gospodarstwie przedstawiliśmy zarys obowiązującego prawa, a lekarz weterynarii pouczał o zasadach szczepień, odpchleń, odrobaczeń oraz chorób. Uzyskaliśmy rokujące obietnice poprawy warunków bytowych, pod rygorem odebrania i skierowania do Prokuratury zgłoszeń o podejrzeniu przestępstw znęcania się. Wszystko zaprotokołowano i podpisano.

Niestety na tym etapie naszej pracy na rzecz zmiany światopoglądu polskiej wsi na temat opieki nad psami, zbyt wcześnie jeszcze na uzyskanie poprawy w zakresie odrobaczeń i odpchleń. W chwili obecnej uważane jest to jeszcze za zbędne koszty. Dlatego Fundacja Dwa Plus Cztery postanowiła wziąć na siebie ciężar odrobaczeń oraz odpchleń psów i kotów w tej wiosce. Rozdaliśmy kilkadziesiąt zestawów do solidnego odrobaczenia, na miejscu każdy pies został odpchlony. Było to niezbędne i pilne, między innymi z uwagi na konieczność poprawy stanu zdrowia, wagi oraz zwiększenie przyswajalności i tak lichego pokarmu, jaki serwuje się psom na wsi.
Każdy zestaw do odrobaczenia został szczegółowo określony w "rozpisce" przez lekarza weterynarii i przekazany nieodpłatnie.

Każdy pies bez obroży, taką obrożę od nas otrzymał. Na miejscu także opatrzyliśmy otarcia od łańcuchów, a właściciel dostał instrukcję jak unikać tego typu urazów.

Ponieważ żadna zastana sytuacja nie nosiła znamion rażących zaniedbań bezpośrednio "zagrażających życiu", w tym dniu nie dokonaliśmy żadnego interwencyjnego odbioru. Mimo, iż niektóre warunki bytowe były na granicy definicji "zagrażania zdrowiu" pozostawiliśmy restrykcyjne zalecenia, które jeśli nie zostaną wykonane, wtedy będą skutkowały odbiorem i skierowaniem sprawy do sądu.

Z rozmów z większością gospodarzy wnioskować można, że zastane zaniedbania wynikają z niewiedzy i braku świadomości. Niektóre, z przykrością stwierdziliśmy, z lekceważenia psa jako zwierzęcia ważnego w życiu i bezpieczeństwie gospodarstwa. Na niektórych posesjach wyrażano pod naszym adresem obraźliwe epitety, groźby, naruszano naszą nietykalność, a tylko na niektórych witano nas sympatycznie i podejmowano z uprzejmością.

Psy, w przeciwieństwie do ludzi, w ogromnej większości witały nas merdaniem ogona, domagały się czułości i garnęły do kontaktu.

Dotychczas zebrane środki na działania interwencyjne (577 zł) w całości spożytkowaliśmy na ulotki, wyposażenie zespołu interwencyjnego, na odrobaczenia, odpchlenia oraz koszt wsparcia interwencji przez lekarza weterynarii. Planowane są kolejne działania, między innymi wykłady przedkontrolne zorganizowane za pośrednictwem sołtysów oraz dalsze inspekcje na terenie innych wsi oraz patrole pod kątem ujawniania przypadków psów samotnie pilnujących pól uprawnych.