792 022 444
  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Cyryl jest z nami już z nami jakiś czas. Mieliśmy, więc czas żeby lepiej go poznać, a dzięki temu napisać parę słów o naszym pieszczoszku i proszę mi wierzyć nie piszę tego przypadkowo.

Nasz piesek uwielbia być głaskany i drapany za uszkiem – tego nigdy dosyć! Najtrudniejsze były oczywiście pierwsze dni, ale Cyryl podchodził do nas ze stoickim spokojem i wyrozumiałością godną anioła. Pozwolił nam się nawet wykąpać i nie polała się krew pomimo braku kagańca. Zapoznanie się z mieszkaniem było dla Cyryla nie lada przeżyciem. Niezliczoną ilość razy zawadził w drzwi, ściany czy inne elementy wyposażenia doprowadzając nas tym do łez, ale widzieliśmy, że z każdym dniem radzi sobie coraz lepiej. Dziś dzielny Cyryl hula po mieszkaniu bez większych problemów. Można to szczególnie zaobserwować, gdy dostaje swoją ulubioną przekąskę – świńskie ucho – i gna(buksując łapami) z nią na swoje legowisko żeby tam przez kolejną godzinę z uwielbieniem je ciamkać. Kolejnym wyzwaniem dla pieska był nasz budynek, który z przyczyn swego wieku nie posiada windy. Pierwszy kontakt ze schodami był trudny, ale po pieszczotach i gorliwych namowach Cyryl pokonywał dzielnie kolejne piętra. Dziś ten element codzienności Cyryla również nie stanowi dla niego większego problemu. Spryciarz sprawdza łapką i nosem czy przed nim jest schodek! Czasami potrafi się nieźle rozpędzić, że aż musimy pohamować jego zapędy. Spacer to dla Cyryla ma być spacer! Czy będzie on trwał 15 minut czy 1,5 godziny Cyryl ma tyle rzeczy do obwąchania i podlania, że nie znajduje już czasu na pieszczoty, te dopiero w domu, no i oczywiście dużo snu. Najbardziej jednak przypada mu do gustu spacer po lesie. Miliony nowych zapachów, bez hałasu miasta i jeżdżących samochodów sprawiają, że Cyryl zaczyna truchtać! Zmieniła się również sama postaw pieska na spacerze. Na początku był podwinięty ogon i położone uszka, dziś ogon dumnie podniesiony, a uszy postawione i gotowe na wyłapanie nowych dźwięków. No i oczywiście pojawił się u naszego Cyrylka nutka uporu. O wywęszoną przez niego na podwórku zdobycz niewiadomego pochodzenia trzeba walczyć, a i tak jest się narażonym na bojowe „wrrr”. Cyryl, jako starszy pan ma też swoje wymagania towarzyskie. Młode pieski, lekkoduchy przyprawiają go o irytację, potrafi nawet warknąć! Natomiast koleżanka sąsiadka, która też już ma swoje lata wywołuje bardzo energiczne machanie ogonem. A może to coś więcej niż tylko znajoma…

Tak czy inaczej każdy dzień z Cyrylem jest pełen radości, merdania ogonem i poszukiwań po domu zagubionych Pańciów. Myślę, że ten słodki i mądry piesek znalazł u nas dobry dom i szczęście. Pokazuje nam to codziennie, gdy wracamy do domu, takiej radości, nie da się udawać.

Agnieszka

 

Właściciele Cyryla polecają: Przygarnij Seniora!

Z doświadczenia wiemy, że życie z Seniorem to:

- lekcja u Mistrza Zen – gdy o poranku zaspałeś do pracy, a musisz jeszcze wyprowadzić Psa któremu nigdzie się nie śpieszy,

- burzliwe rozstania – gdy musisz wyjść, a on akurat postanowił zdrzemnąć się pod drzwiami,

- ckliwe powroty – gdy wracasz do domu, a tam czeka na Ciebie merdający ogonem Pies,

- wspólne posiłki – gdy on dostaje mięso na którym gotowała się zupa, a Ty zupę,

- rozwiązywanie globalnych konfliktów – gdy się kłócicie, aż w końcu przychodzi Pies żeby was pogodzić bo w takich warunkach nie da się spać,

- romanse – gdy Pies zakochuje się w sąsiadce i dniem i nocą