792 022 444
  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Kilka słów o Kraksie... nie takie proste ;)

Psy w zasadzie otaczały mnie od zawsze. W rodzinie były zwierzaki, psy - przede wszystkim jamniki i koty. Moja pierwsza własna psica, Koralia, ruda dama o specyficznej urodzie, pojawiła się kiedy miałam tylko 7 lat. I towarzyszyła mi następnych 17. W międzyczasie w domu zaistniał Pałek wredałek- syn Kory, pechowa Zuzia zgarnięta z ulicy... Pałek był moją psią miłością życia. Specyficzny kundliszon o okropnym usposobieniu i psychopatycznych pomysłach w połączeniu z nad-psią inteligencją. Pałek był już wiekowy, a w domu królowały jeszcze inne psie mordki- czyli Piku, "dziecko specjalnej troski" i Mila - benia, kiedy pojawiła się Kra, wtedy jeszcze Aksa. Na chwilę, na jedną noc, tak awaryjnie. No i została... najpierw na czas pooperacyjny, potem na tymczas i w końcu na stałe. Aksa- Kraksa,  czarne tornado :) Nauczyła mnie mnóstwo, jak każdy pies zresztą.... chociażby tego, że przedmioty to TYLKO przedmioty i nie warto sie nadmiernie do nich przywiązywać. Że człowiek może z humorem przyjmować różne katastrofy i dzikie psie wybryki (nawet wymontowany sedes, zjedzoną lodówkę, czy łóżko, albo utopiony telefon)...Że nuda jest do bani, a najlepszym lekarstwem na smutki jest porządny spacer z psem, a jeszcze lepiej taka wycieczka, żeby paść na nos i dwa dni leczyć zakwasy. Że nie jest cenne to co się ma, tylko to, co się zrobiło dla innych (a że ci inni mają futerka... ;) ) . A dzień spędzony z czterołapymi kumplami w słonecznym, jesiennym parku jest lepszy niż nowy, drogi gadżet. Że można się cieszyć drobnymi radościami, wbrew wszystkiemu. Że o tym co możemy decyduje nasza głowa, nie ciało. Cudowna niezmordowana optymistka, mimo, że w pierwszym momencie myślą każdej osoby jest "biedny pies"- Kra czerpie z życia pełnym pyskiem, wszystko jest ciekawe, wszędzie trzeba wsadzić nochal, pobawić się każdą zabawką, wleźć na każdą górę, ukraść co się da; najlepsze moje antydepresyjne lekarstwo i terapeutka w jednym. I Szyszka. Malutka niby- cziłałka. Wyciągnięta z pseudo, gdzie była maszynką do produkcji szczeniaków. Bystra iskierka, piekielnie sprytna i szybka, najzwinniejszy kieszonkowiec wśród psów, obrobi ci ze smaczków kieszenie i torbę i wcale się nie spostrzeżesz. Świetnie wie ile ma uroku i rozgrywa to jak najlepsza aktorka ;) "Straszny porywacz skarpetek", szczególnie jeśli trzeba zmusić oporną pańcię do wstania z łóżka.....Mimo trudnej przeszłości jest bardzo odważna, a przy tym chętnie i szybko się uczy, ale nie wykonuje zadań bezmyślnie, raczej kombinuje, jak by tu sobie ułatwić życie ;) Jeśli się uprze- postawi na swoim na bank. Ot, żywy dowód na to, ze wielkość nie ma znaczenia. Liczy się odważne serce. A czasem kombinowanie i spryt....

Magda

Miejsce sesji: Powoli - Rydygiera 25/27, Wrocław