792 022 444
  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Adopcja Krecika

To była spontaniczna adopcja. Odkąd kilka razy byłam w schronisku i poznałam wolontariuszki, które prowadzą „klub seniora” mój pogląd na adopcję mocno się zmienił. W pewne niedzielne, słoneczne popołudnie wybraliśmy się do schroniska. Oczywiście z Truflą – w końcu to dla niej mieliśmy znaleźć towarzysza. Krecika wyszukałam po drodze w telefonie – 16-letni dziadunio uśmiechał się do mnie ze zdjęcia. Czułam, że za chwilę będzie z nami wracał. Marzena, która jest wolontariuszką pomogła mi znaleźć Krecika. Czasu nie było dużo bo biuro adopcyjne miało być za chwilę zamykane. Umowa adopcyjna podpisana, jedziemy do domu, w głowie kołaczą mi myśli „2 psy i kot w mieszkaniu? Szaleństwo! W dodatku jeden psiak taki, że ledwo chodzi. Czy będzie sikał w domu? Czy będę go nosić na spacery? A może jakiś wózeczek mu zrobimy? Co on będzie jadł – przecież zębów prawie nie ma, mam specjalnie dla niego gotować?”. Z perspektywy czasu wiem, jak bardzo irracjonalne było moje podejście, wszelkie obawy zdominowały racjonalne myślenie, wpadłam w małą panikę. Krecik zawitał do naszego mieszkania i zaczął sikać. Siku-kupa-siku-kupa-żygi. Po chwili człowiek ma dosyć i w głowie pojawiają się głupie myśli. W dodatku był przesiąknięty schroniskowym zapachem, całość tworzyła w naszym mieszkaniu wybuchową mieszankę ;). W poniedziałek po powrocie z pracy czekało na nas kilka min, pomyślałam, że psiak jest tak stary, że pewnie nie jest w stanie wytrzymać 10 godzin bez spaceru. Perspektywa zastawania mieszkania codziennie w takim stanie była frustrująca. Ale! Od wtorku Krecik był już mistrzem higieny, do dzisiaj każdego dnia załatwia swoje potrzeby na dworze  I kawałeczek do parku mamy, a on dobrze wie, że tam jest toaleta – biegnie na tych swoich krótkich, koślawych łapkach ile tchu. Bez problemu spaceruje, nawet po 30-40 min, bez problemu je suchą karmę (chociaż bardziej lubi kaszę albo bułeczkę z masłem :)). Odkąd jest u nas wypiękniał i znacznie poprawiła mu się kondycja. Po ponad pół roku, kiedy Krecik jest u nas widzę jak się zmienił. Na początku był wycofany i zdystansowany. A ja myślałam, że to ta jego starość. Stres spowodowany kolejną przeprowadzką w obce miejsce dał o sobie znać. Mimo tego, że Krecik cały czas wydawał się być pogodny i wesoły to jednak w tej małej główce musiało być dużo obaw. Jak to się stało, że kilkunastoletni pies znalazł się na ulicy… Nieraz zastanawiam się nad tym, jak wyglądało życie Krecika. To grzeczny i bezproblemowy piesek. Pieszczoch, wyłudzacz przysmaków (kocha chlebek) i łamacz serc (już dwie osoby pytały się czy go „odsprzedam” ;)) Trzeba go wnosić po schodach, ale to nie jest żaden problem. Nie zamieniłabym go na tuzin uroczych szczeniaczków w różowych sweterkach. Bez zwierząt nasze życie byłoby smutne. Może to takie banalne stwierdzenie, ale tak naprawdę jest. Czasem wracam do domu zmęczona, w średnim humorze, a w progu zawsze zobaczę 3 wesołe mordki. Oczywiście zwierzęta to obowiązek, ale skoro cały dzień siedzę za biurkiem to warto byłoby trochę pospacerować. Psiaki są nieocenioną motywacją  I jeśli ktoś myśli „Mnie nie ma cały dzień w domu, pies będzie się męczył” to jest w błędzie. Krecik wcześniej zostawał sam na 10-12 godzin, teraz siedzi z nim Trufla i pewnie smacznie śpią cały dzień. Dostarczają nam codziennie sporą dawkę śmiechu– Trufla kiedy obrywa łapami od kota (pac!pac!pac!), albo Krecik, kiedy walczy z firanką jakby ta była najgroźniejszym psem świata. Trufla i Krecik bawią się po swojemu – Krecik leży na plecach i macha łapami, a Trufla skacze dookoła niego i wydają z siebie dziwne okrzyki Albo śpią przytuleni razem w legowisku – ten widok zawsze mnie rozbraja. Trufla przy Kreciku odrobinę spoważniała, Krecik natomiast odmłodniał. Adopcja psa to super sprawa – czy starszy, czy młodszy – warto! I trzeba pamiętać o tym, żeby dać sobie chwilę na przyzwyczajenie się do siebie nawzajem, bo jak słyszę, że psy wracają z adopcji to pęka mi serce. Pies naprawdę potrafi się szybko dostosować – u nas w przypadku obu psiaków trwało to po 2-3 dni. Czy ktoś z nas w ciągu kilku dni byłby w stanie zmienić swoje przyzwyczajenia?Początki może nie zawsze będą różowe, ale warto dać sobie trochę czasu, bo później zaczyna się najlepsza zabawa.

Weronika

Miejsce sesji: Vega - Rynek 27a, Wrocław