792 022 444
  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Lolka, niepozorny piesek z pięknymi kasztanowymi oczkami, pojawiła się w naszym życiu w lutym tego roku.

Od dawna zastanawialiśmy się nad tym, żeby mieć pieska. Dziewczynki, moje córki, od najmłodszych lat tego pragnęły. Kiedy dzieci były małe nie wyobrażałam sobie żeby jeszcze w naszym domu pył pies, to by było zbyt dużo obowiązków. Kiedy dziewczynki urosły przyszedł moment na podjęcie decyzji. Poprosiłam koleżankę w pracy o pomoc w znalezieniu pieska. Ona sama ma psa więc uznałam, że będzie zorientowana. Jak większość ludzi szukaliśmy szczeniaczka. Poleciła mi stronę Fundacji 2+4. Na tej stronie zobaczyłam jak wiele jest potrzebujących piesków. W tamtym czasie jednym z piesków do adopcji była Lolka. Ja osobiście od razu zakochałam się w niej. Jej spojrzenie i myśl o tym , co musiała przeżyć zanim trafiła do Fundacji urzekło mnie. Nigdy wcześniej nie myślałam o adopcji psa, a już na pewno nie dorosłego. Umówiliśmy się na spotkanie z Panią Kasią, u której mieszkała Lolka. Sprawy potem już same się potoczyły. Po jakimś czasie podpisaliśmy umowę adopcyjną i Lolka trafiła do naszego domu. Od kiedy jest z nam wiele się zmieniło. Przede wszystkim samo Lolka bardzo się zmieniła. Nabrał do nas zaufania – już teraz jest pewna, że jej nie zostawimy. Początkowo była trochę nieufna, ale to chyba normalne „u takich psów”. Wywróciła nasze życie do góry nogami w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Część wakacji spędziła u dziadków na wsi, ale przez cały czas mówiliśmy o tym jak by było fajnie gdyby mogła być z nami – po prostu za nią tęskniliśmy. Jest częścią naszej rodziny i nie wyobrażamy sobie, ze mogłoby być inaczej. Swoim pojawieniem się sprawiła, że więcej czasu spędzamy na spacerach. Poznaliśmy nowych ludzi którzy też mają psy. Dzieci poznały nowe koleżanki. Ja osobiście poznałam tereny spacerowe wokół naszego osiedla. Od czterech lat mieszkamy na naszym osiedlu, a dopiero Lola sprawiła, że poznałam wspaniałe okolice jakie znajdują się niedaleko naszego domu. Najfajniejsze jest to, że kiedy wracamy do domy to zawsze ktoś na nas czeka. Zawsze poliże i będzie się cieszył tak, że człowiek zapomina o swoich zmartwieniach. Moja młodsza córka mówi, że Lolka jest lekarstwem na wszystkie smuteczki , te małe i te duże. Osobiście polecam adopcje psów. Można w ten sposób pomóc potrzebującej istotce, a ona odpłaci się jak najlepiej będzie umiała- całym swoim psim serduszkiem.

Kasia

Miejsce sesji: Rozrusznik - Cybulskiego 15, Wrocław