792 022 444
  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Najpierw była tęsknota za przyjacielem, który bez mrugnięcia ogonem pójdzie na spacer w deszcz czy słotę, nad ranem czy po obiedzie.

Później w oko  wpadła mała, poturbowana po wypadku psina która czekała w schronisku również na kogoś swojego. Wśród dziesiątek innych kudłatych merdających zadkami psiaków jeden noc bardziej wystawał zza siatki i tylko jedna mordka była pewna, że to dzisiaj pojdzie na naprawdę fajny spacer. To byla Mela. Pies który wie, że jest najważniejszym członkiem stada i zawsze domaga się swojego miejsca na fotelu, no bo przecież nie bedzie leżała na podłodze jak wszyscy siedzą na kanapie? Kilka lat później dołączył do nas Filip. Piękny rudzielec, który znany był mi z widzenia. Niekiedy łaskawie dawał się pogłaskać i wysłuchiwał moich monologów o tym jak bardzo chciałabym mieć takiego psa koło siebie i jako towarzysza na nasze wspólne z Melą wypady.  Poprzedni właściciele Filipa wyprowadzając się jakoś zapomnieli o nim, albo może nie zmieścił się do samochodu wraz z innymi bardzo ważnymi rzeczami? Fakt był taki, że jego domem stała się ulica i z pięknego, lekko zamyślonego psa zamienił sie w zapchlonego i zagubionego starszego psiaka którego nikt nie chciał. Najpierw trafił do nas tylko na weekend, z zamysłem że znajdziemy mu dobry dom albo może sprawa się wyjaśni, no bo kto porzuca swojego 10-letniego przyjaciela? Poszukiwania trwały wśród znajomych tych bliższych i tych dalszych, nawet na FB Filip szukał domu! Bezskutecznie. Co było do przewidzenia, bo  też nie mógł nigdzie indziej znaleźć dom skoro go juz miał wspólnie z Melą. I tak juz wspólnie szwendamy się we 3 od ponad 5 lat.

Monika

Miejsce sesji: Bistro Narożnik - Rydygiera 30, Wrocław